Parafia p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Środzie Wielkopolskiej

KRAKÓW 2012

KRAKÓW - WIELICZKAZAKOPANEOŚWIĘCIM - CZĘSTOCHOWA
18.08 – 24.08.2012r.


Niniejszą relację ku pamięci obecnym i przyszłym pokoleniom tekstem opatrzyła Iwona Łażewska, zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów Moniki Fludry, Mieczysławy Sysak i Macieja Łażewskiego /a także z nieprzebranych zasobów światowej sieci www, które dla dopełnienia całości w poniższej relacji umieścił prosząc wszyskich nieznanych autorów o wyrozumiałość i przychylność  - admin./

 Sobota, 18.08.2012r.
U schyłku tegorocznych wakacji wybraliśmy się na wycieczkę. Tegoroczna  eskapada przebiegać miała przez południowe rejony Polski, w szczególności mieliśmy odwiedzić Kraków, Wieliczkę, Zakopane, Oświęcim, Częstochowę. Mieliśmy podziwiać piękne zakątki ojczystego kraju. Nie mógł nam towarzyszyć duszpasterz, mimo to a może właśnie dlatego. szczególnie czuliśmy działanie Bożej Opatrzności.  W drodze do Łagiewnik zdążyliśmy odwiedzić Bazylikę w Piekarach Śląskich, gdzie podczas wieczornej Mszy,  byliśmy świadkami zasłaniania obrazu Matki Bożej Piekarskiej i gorliwej modlitwy wiernych do Niej.
   
   
Całkiem przypadkowo zjawiła się pewna Pani, która opowiedziała nam historię Kościoła, a my zaśpiewaliśmy...  Ave Maria Jacoba Arcadelta. 
Do Łagiewnik, a ściślej mówiąc do „Domu Pielgrzyma” dotarliśmy  po godz. 23.00. 
 
Niedziela, 19.08.2012r.
Jeden z najważniejszych punktów naszego wyjazdu, marzenie wielu chórów, miał się ziścić już na samym początku naszej podróży.W niedzielę, mieliśmy zaśpiewać w trakcie Mszy św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie - Łagiewnikach, Mszy transmitowanej  przez 1 program TVP. Tego dnia, przed godziną 7.00 rano udaliśmy się do klasztornej kaplicy Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Było to dla nas ogromne przeżycie. Śpiewaliśmy dla całej Polski !!! Mimo stresu, małej ilości miejsca i gorąca - sprostaliśmy wymaganiom. Daliśmy radę!
Po tej duchowej uczcie udaliśmy się na obfite śniadanie, a tuż po nim od razu na kolejną Mszę św., tym razem w nowej części Sanktuarium - Bazylice. Tak jak o 7.00 rano, tak i teraz zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci przez gospodarzy. Po zakończeniu Mszy zwiedziliśmy celę Faustyny Kowalskiej oraz kaplice mieszczące się w dolnej części Bazyliki, m.in. kaplicę św. Siostry Faustyny, kaplicę Matki Boskiej Bolesnej.. 
Udaliśmy się również na wieżę ( niektórzy windą, inni schodami), skąd rozpościerał się piękny widok na Kraków, do którego zmierzaliśmy. 
  
Po dotarciu do Krakowa, przed spotkaniem z przewodniczką na Wawelu, mieliśmy trochę wolnego czasu. Niektórzy wykorzystali go na mniej lub bardziej indywidualne, spacery po dziedzińcu tonącym w południowym słońcu, …i krótki odpoczynek.  
   
 
Mieliśmy okazję zobaczyć wnętrze Katedry, a także stanąć przed grobami pary prezydenckiej  Marii i Lecha Kaczyńskich  oraz gen. Józefa Piłsudskiego. Oglądaliśmy sale królewskie, ich wystrój, umeblowanie, podziwialiśmy zawieszone w nich przepiękne ARRASY. Trafiliśmy również do zbrojowni.
Krótki odpoczynek w cieniu wawlskich murów, a potem... żegnając się z Wawelem, nie omieszkaliśmy uraczyć setek turystów z całego świata naszym śpiewem. Wykonaliśmy kilka wesołych utworów nie tylko w języku polskim.
Wieczorem udaliśmy się do oddalonego nieco od centrum hotelu „Krystyna”, w którym spędziliśmy dwie noce. Pierwszy wieczór był okazją do zacieśnienia stosunków polsko – białoruskich podczas wspólnych śpiewów w obu językach. 
 Poniedziałek, 20.08.2012r.
Poniedziałkowe zwiedzanie Krakowa, tego starego miasta powstałego z połączenia małych wysepek, rozpoczęliśmy od wspięcia się na Kopiec Kościuszki. Jak poinformowała nas pani przewodnik, w Krakowie znajdują się cztery kopce: Józefa Piłsudskiego, Wandy, Jana Pawła II oraz Tadeusza Kościuszki. My weszliśmy na ten najwyższy, usypany w 1820r., skąd mogliśmy podziwiać przepiękną panoramę Krakowa. Podczas ostatniej powodzi w 1997r. został on mocno uszkodzony.
   
   
Po krótkiej przerwie na kawę u podnóża Kopca Kościuszki...
... udaliśmy się do muzeum poświęconego Tadeuszowi Kościuszce oraz Muzeum Figur Woskowych, gdzie mogliśmy zobaczyć postaci wybitnych Polaków, m.in. Jana Matejki, Fryderyka Chopina, Henryka Sienkiewicza, bł. Jana Pawła II, bł. Siostry Faustyny, marszałka Józefa Piłsudskiego
  
   
Autokarem podjechaliśmy na słynny krakowski Kazimierz. Od swojego powstania w XIV wieku do początków XIX wieku Kazimierz był samodzielnym miastem, położonym na południe od Krakowa i oddzielonym od niego nieistniejącą dziś odnogą Wisły. Jego północno-wschodnią część stanowiła historyczna dzielnica żydowska. Przez wiele wieków Kazimierz był miejscem współistnienia i przenikania się kultury żydowskiej i chrześcijańskiej. My obejrzeliśmy cały czas czynną Synagogę Starą.
Synagoga Stara znajdująca się na Kazimierzu, przy ulicy Szerokiej 24, jest jedną z najstarszych zachowanych synagog w Polsce oraz jednym z najcenniejszych zabytków żydowskiej architektury sakralnej w Europie.
   
Do 1939 roku odgrywała rolę centralnej synagogi, głównego ośrodka religijnego, kulturalnego, socjalnego oraz organizacyjnego krakowskiej gminy żydowskiej. W drodze urokliwymi uliczkami Kazimierza do sanktuarium Męczeństwa św. Stanisława na Skałce, posialaliśmy się słynnymi krakowskimi zapiekankami, które serwował niemniej słynny bar Endzior mieszczący się na Placu Nowym.
Po drodze minęliśmy przepiękny Kościół Św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Małgorzaty z Klasztorem Augustianów... 
   
... i dotarliśmy do Bazyliki Św. Michała Archanioła iŚw. Stanisława Biskupa i Męczennika - Sanktuarium Męczeństwa Św. Stanisława. To właśnie na Skałce 11 kwietnia 1079 roku rozegrały się wydarzenia, które wspominamy po dzień dzisiejszy, a które to związały historię narodu z historią Kościoła. Tego dnia zginął w skałecznym kościele męczeńską śmiercią biskup krakowski Stanisław ze Szczepanowa.
   
Na ścianach wzdłuż sufitu, można było odczytać tekst XIII-wiecznej polskiej pieśni hymnicznej GAUDE MATER POLONIA, którą zawsze ze wzruszeniem i dumą śpiewamy.
   
Za śpiew i skromną ofiarę,  mogliśmy wejść do Krypty Zasłużonych, narodowego panteonu w której spoczęły znamienite postacie polskiej kultury i nauki. Są tu grobowce m.in. Jana Długosza, Ignacego Kraszewskiego, Karola Szymanowskiego, Ludwika Solskiego, Henryka Siemieradzkiego, Stanisława Wyspiańskiego, Jacka Malczewskiego, Adama Asnyka, Czesława Miłosza. 
   
Na dziedzińcu Kościoła znajduje się sadzawka Św. Stanisława zwana "Kropielnicą Polski". Pośrodku niej stoi barokowa figura biskupa z I połowy XVIII wieku. W tym właśnie miejscu porzucone zostały według legendy rozczłonkowane zwłoki św. Stanisława tuż po jego zabójstwie. Czerpana z sadzawki woda miała mieć właściwości uzdrawiające, zwłaszcza choroby skóry i oczu.  W 2004 roku przeprowadzono renowacje i uaktywnienie zasypanej przez Niemców podczas II-ej wojny światowej studni głębinowej , która zasila sadzawkę wodą ze zbiornika podziemnego w utworach mioceńskich Zapadliska Przedkarpackiego. Woda posiada stałą temperaturę 11,7 st.C i zawiera siarkowodór w stanie wolnym, nadający jej charakterystyczny zapach zgniłych jaj.  
   
Zanim ruszyliśmy dalej, odpoczęliśmy nieco w cieniu kawiarnianych parasoli smakując wyśmienite lodowe desery... 
W morzu turystów i upale, mijając wspaniałe kościoły św Andrzeja i św. Apostołów Piotra i Pawła odkrywaliśmy piękno najbardziej znanych miejsc Głównego Rynku ze słynnymi Sukiennicami.
W dalszej części zwiedzania część grupy wybrała się z dyrygentem na koncert organowy, a pozostali udali się do Pałacu Biskupów. 
   
Tuż po drugiej stronie ulicy, naprzeciwko Pałacu Biskupów zwiedziliśmy Kościół Franciszkanów podziwiając przepiękne witraże wykonane przez Stanisława Wyspiańskiego. Do tegoż Kościoła na poranne modlitwy przychodził sam Jan Paweł II. Znajduje się tam również na ławce tabliczka z napisem, gdzie Ojciec Święty siadywał, klęczał i modlił się.
   
Dalsza trasa wiodła nas tuż obok wejścia głównego do Uniwersytetu Jagiellońskiego i stojącego przed nim pomnika Mikołaja Kopernika. Oglądaliśmy ogrody uniwersyteckie, budynki, w których niegdyś mieszkali profesorowie wykładający na uniwersytecie oraz przepiękny dziedziniec uniwersytecki.
Stojąc na placu niedaleko Rynku, mogliśmy podziwiać z zewnątrz odrestaurowany teatr, w którymś niegdyś grywała znana polska aktorka Helena Modrzejewska, a później wszystkie sławy naszego kraju.
Duże wrażenie wywarł na nas udział w wieczornej Mszy Św. w Kościele Mariackim. Emocje były duże, ponieważ śpiewaliśmy stojąc na chórze. Widok wnętrza Kościoła z tak wysokiego miejsca był niesamowity. Zdawało nam się, że jesteśmy niemalże pod samym sklepieniem, blisko nieba. Przesympatyczny organista, starszy pan ... był tak zauroczony naszym śpiewem, że w nagrodę po Mszy Św. zagrał dla nas krótki koncert organowy. Jak wiadomo, chór Kościoła Mariackiego nie jest dostępny dla turystów.
   
 
Po kolacji część chórzystów wybrała się taksówkami do centrum, by zobaczyć i „usłyszeć” Kraków nocą.
Wtorek, 21.08.2012r.
We wtorek z samego rana wyruszyliśmy z Krakowa prosto do Wieliczki. Zwiedzanie kopalni było umówione na godzinę 9.20. Wśród słonych ścian i  sufitów, licznych pomieszczeń, kapliczek, a nawet podziemnego jeziora przemierzaliśmy trasę dawnych szybów kopalnianych na głębokości dziesiątek metrów pod ziemią. Mimo, iż temperatura była sporo niższa niż na powierzchni, to niektórym było wręcz gorąco za sprawą tempa, jakie narzucił nam przewodnik – sztygar kopalniany – górnik. Oprócz jego opowieści o dawnym życiu górników zachwycały nas włączane raz po raz prezentacje multimedialne z efektami świetlnymi i dźwiękowymi. Nie bylibyśmy chórem, gdybyśmy nie zaśpiewali w ogromnej Kaplicy Świętej Kingi. Dając krótki koncert w tej niezwykłej kaplicy sprawiliśmy radość nie tylko sobie, ale i licznym grupom zwiedzającym kopalnię. Z tej okazji zrobiliśmy sobie pamiątkowe grupowe zdjęcie.
  
Dalsza trasa wiodła już prosto do Zakopanego, serca polskich gór. Zakopane przywitało nas piękną pogodą, czystym niebem, a tym samym cudownymi widokami... Wszystkie szczyty górskie były widoczne i ukazywały  się w pełnej  krasie, ku uciesze turystów nawet tych oglądających je z dołu.... Rysy, Mieguszowieckie Szczyty, Kasprowy Wierch, Świnica, Czerwone Wierchy no i oczywiście Giewont
Dojeżdżając do miejsca zamieszkania – Obercyniówki – rozlokowaliśmy się i co niektórzy wyskoczyli busami do centrum. Popołudnie spędziliśmy na wspólnym śpiewaniu, na podwórku przy pensjonacie z pięknymi widokami na nasze polskie góry! 
    
  Środa, 22.08.2012r.
Zaraz po śniadaniu wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w trasę. Jadąc, oglądaliśmy z okien autobusu przecudne widoki. Jednocześnie słuchaliśmy opowieści naszego tatrzańskiego przewodnika Jacka okraszone niesamowitym humorem .Np. Po lewej stronie mijamy zakład chemiczny (Mc Donald\'s) 
   

Po przyjeździe na miejsce wyruszyliśmy w trasę na miarę możliwości grupy, czyli na spacer w kierunku Rusinowej Polany. Pogoda była idealna. Po przybyciu na miejsce zrobiliśmy sobie przerwę, podczas której można było skosztować ciepłych oscypków przygotowywanych na świeżo przez niezwykle sympatyczną gaździnę oraz napić się chłodnej żyntycy. Dla niewtajemniczonych - zyntyca to serwatka z mleka owczego, otrzymywana przy wyrabianiu oscypków i bundzu z mleka owczego.

Tuż po przerwie na regenerację sił, spotkała nas miła niespodzianka. Na Rusinowej Polanie pojawił się sam Józef Kardynał Glemp Arcybiskup Senior, Prymas Polski
Ksiądz Prymas zaszczycił nas krótką rozmową wypytując skąd jesteśmy, co robimy w tym miejscu. A że było tuż przed dwunastą odmówił wspólnie z nami Anioł Pański. Pozwolono nam także zaśpiewać dla kardynała, a Ten pobłogosławił całemu chórowi!!! 
  
W drodze powrotnej, schodząc już z góry, trafiliśmy na Mszę Świętą w prześlicznym, drewnianym, góralskim kościółku - Sanktuarium Maryjnym na Wiktorówkach – Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr lub Matki Bożej Jaworzyńskiej, Przez lata Wiktorówki stały się miejscem szczególnie ważnym nie tylko dla górali, ale także dla turystów, taterników oraz licznie odwiedzanym przez młodzież. Sanktuarium i polanę wielokrotnie odwiedzał kardynał Karol Wojtyła. Na skałach wokół kaplicy umieszczono wiele tablic pamiątkowych poświęconych osobom, które zginęły w górach. Jako że jesteśmy chórem kościelnym - uświetniliśmy Mszę swoim śpiewem. 
Tegoż samego dnia zwiedziliśmy również Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Znajdują się tam między innymi groby takich znanych Polaków jak: Kornel Makuszyński, Kazimierz Przerwa-Tetmajer czy Władysław Orkan.
Wieczorem, po kolacji większa część grupy udała się busikami na nocne wojaże do Zakopanego, które tak jak w dzień tak i nocą tętni życiem, w poszukiwaniu tradycyjnego góralskiego jadła i góralskiej muzyki „na żywo”. 
Czwartek, 23.08.2012r.
Wita nas kolejny piękny i słoneczny poranek. Ruszamy autokarem mijając znane miejscowości jak choćby Poronin, który nieco starszym przywodzi wspomnienie wiersza, którego należało się nauczyć w szkole, wiersza o Leninie. Próby deklamacji podjął się Wojtek Pajszczyk...
Mijaliśmy Szaflary, Nowy Targ, Gorce i Łopuszno - miasto, w którym żył i tworzył ksiądz Józef Tiszner.  
Wysiedliśmy przy ogromnej tamie, która to mieściła się tuż obok dwóch znanych zamków BIAŁEGO w Niedzicy i CZERWONEGO w Czorsztynie.
Zamek w Niedzicy został wzniesiony najprawdopodobniej w początkach XIV w. przez węgierskiego kolonizatora ziem granicznych Rykolfa Berzeviczego ze Strążek. Jedną z najbardziej tajemniczych kart w historii zamku jest odnalezione, podobno tuż po II wojnie światowej, inkaskie "kipu" – rodzaj zapisu informacji pismem węzełkowym, które zawiera ponoć wiadomość o ukrytym skarbie. Według przekazów, każdy, kto próbował odczytać "kipu" - umierał. Zamek był też  miejscem realizacji zdjęć m.in. do seriali telewizyjnych "Janosik" oraz "Wakacje z duchami".  
   
U podnóża niedzickiego Zamku, Dunajec przecina najwyższa w Polsce ziemna zapora wodna, budowana niemal 30 lat. (1964r. decyzja o rozpoczęciu prac - 1994r. oddanie do użytku zapory, zbiornika i Elektrowni Wodnej Sromowce Wyżne). Wysokość zapory: 56 m, długość: 404 m. Jej atrakcją jest malowidło przestrzenne na jej trakcie pieszym. Obraz „Moc Żywiołów” mierzy 34 metry długości i obrazuje zapadniętą strukturę zalewaną wodospadami z odsłoniętymi w głębi turbinami i sylwetkami ludzi, widzianymi z odległości 50 metrów. Najlepszy efekt trójwymiarowości obrazu można uzyskać stojąc w ściśle określonym miejscu, oznaczonym na malowidle!!!  
Spływ Dunajcem... ach... ach....
Niektórzy z nas obawiali się, że dwie i pół godziny w małej tratwie to... nudy. Nic podobnego!!! Było cudownie!!! Przepiękne widoki pienińskich gór... dech zapierało. Płynęliśmy trzema tratwami, z których każda mieściła po dwanaście osób. Nasi flisacy miejscami tak manewrowali, żebyśmy wszyscy mogli być blisko siebie „co by wspólnie pośpiewać”. 
Rzeka miała akurat niski poziom wody i nie czuło się żadnego niebezpieczeństwa. Choć miejscami , jak mówili flisacy Dunajec ma 18 metrów głębokości.
   
Trzy Korony, czyli: Wysoka Kaśka, Gruba Baśka i Kudłata Maryśka. Bardzo nam się te nazwy podobały!
Na koniec flisak powiedział nam, że za tak piękne śpiewanie następnym razem przewiezie nas za darmo... oby dotrzymał słowa.
W drodze powrotnej ze spływu zobaczyliśmy jeszcze kolejny z przepięknych, drewnianych, góralskich kościółków – Jaszczurówkę...Udało nam się również obejrzeć drewniany (XIII- wieczny) Kościółek Michała Archanioła, w który brał ślub sam Janosik... 
   
... wmiędzyczasie pomnik „Grające organy” - znanego artysty, który tworzył dzieła z przedmiotów użytkowych – Władysława Hasiora...,
   
... udało nam się również obejrzeć drewniany (XIII- wieczny) Kościółek Michała Archanioła, w który brał ślub sam Janosik.
   
Po kolacji udaliśmy się do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, gdzie wzięliśmy udział w wieczornej mszy Św. Pan przewodnik powiedział, że podczas naszego śpiewu, księdzu o mało co nie wypadł z rąk kielich. Po mszy pożegnaliśmy naszego sympatycznego przewodnika, rodowitego średzianina, w nadziei na rychłe spotkanie.
   
Piątek, 24.08.2012r.
To już ostatni dzień naszej podróży, ale nie koniec zwiedzania. Żegnając się z górami i gaździną, która gościła nas w swych progach udajemy się do Oświęcimia. Czekamy na panią przewodnik...
Zwiedzamy...
Nie ma takich słów, które określiłyby nasze uczucia podczas słuchania i oglądania tego miejsca zbrodni . Byliśmy również zwiedzić Brzezinkę...
 ...  
Późnym popołudniem wjechaliśmy na obiad do Częstochowy.
   
Każdy z nas miał chwilę na osobistą modlitwę przed obrazem Matki Boskiej Królowej Polski.

Do Środy Wlkp. szczęśliwie dojechaliśmy około północy...


W imieniu chórzystów i gości składamy serdeczne podziękowania na ręce organizatorów za trudy jakie niosła za sobą organizacja wyjazdu!!!